Historia Wołczyna
Zarys historii Wołczyna Ślady obecności człowieka w okolicy Wołczyna sięgają co najmniej drugiego tysiąclecia przed Chrystusem, na co wskazują wykopaliska archeologiczne. Ludność zamieszkująca te tereny w czasach przed powstaniem państwa polskiego należała do plemienia Ślężan. Przed przyłączeniem do Polski przez Mieszka I (co nastąpiło ok. 990 roku, po śmierci Dobrawy), obszar ten należał do Czech. Zanim Wołczyn otrzymał prawa miejskie, istniała tu osada targowa rozwijająca się dzięki dogodnemu położeniu na szlaku między Wrocławiem a Krakowem. W 1138 r., na mocy sukcesji po Bolesławie Krzywoustym, Śląsk przypadł najstarszemu z jego synów, Władysławowi Wygnańcowi, który dał początek śląskiej linii Piastów. To właśnie na okres rozbicia dzielnicowego przypada lokacja miasta na prawie średzkim. W styczniu 1261 roku książę wrocławski Henryk III Biały wydał przywilej lokacyjny dla osady, wprowadzając nazwę Fürstenthal (Książęca Dolina). Określono w nim wielkość obszaru przynależnego do miasta na 100 włók, w mieście miała powstać łaźnia, cech rzeźniczy, piekarski i szewski, kościół. Okres wolnizny, w którym mieszkańcy zwolnieni byli z obowiązku uiszczania renty feudalnej, wynosił 10 lat. Zasadźcą, do którego obowiązku należało sprowadzenie osadników i realizacja lokacji, był Kunzon (Kuntzon) Wilrych i to od jego imienia przyjęła się niemiecka nazwa miasta Kunzenstadt (Kuntzenstadt), z czasem uproszczona do nazwy Konstadt. Polska nazwa Welczyn pojawiła się w dokumentach biskupstwa wrocławskiego z przełomu XIII i XIV w., co może sugerować, iż mieszkańcy trudnili się wyrobem lub handlem wełną. W dokumentach pojawia się również nazwa Wałczyn, być może wywodząca się od słów walka, wał (usypany wał ziemny, tama) lub wół (analogia do nazwy Byczyna pochodzącej od byka). Po śmierci księcia Henryka III właściciele Wołczyna często się zmieniali. Byli to wywodzący się z rodu Piastów książęta głogowscy, brzescy, oleśniccy, lubińscy, od 1327 roku niektórzy z nich pozostawali w zależności lennej od króla czeskiego. W czasie gdy Wołczyn należał do księstwa oleśnickiego, powstał herb miasta. Jest to leżący srebrny półksiężyc, którego końce skierowane są ku górze i zakończone gwiazdami. Nad półksiężycem stoi blankowana wieża z otwartą bramą i dwoma oknami. W latach 1469-90 Śląsk, a wraz z nim Wołczyn, podlegał władzy węgierskiego monarchy Macieja Korwina, potem Władysława Jagiellończyka jako króla Czech i Węgier. Po 1495 roku Wołczyn przeszedł na ok. 300 lat w prywatne ręce zamożnego rodu Posadowskich, nadal pozostając pod czeskim zwierzchnictwem. W 1526 roku po śmierci Ludwika Jagiellończyka, Śląsk wraz z Czechami znalazł się pod panowaniem Habsburgów aż do wojen śląskich – w 1742 roku większość regionu została przyłączona do Prus. Od tej pory do 1945 r. Wołczyn pozostawał w granicach państwa niemieckiego, od 1871 r. było to Cesarstwo Niemieckie. Dzieje naszego miasta to dzieje bardzo dynamiczne. Tego niewielkiego miasta nie omijały ważne europejskie wydarzenia. W związku z wojnami husyckimi w latach trzydziestych XV w. usadowili się tu husyci. Także w XV w. na pewien czas miasto znalazło się w rękach rycerza rabusia Jana von Borschnitza z Jelcza. Z uwagi na wyrządzanie przez niego wielkich szkód (szczególnie kupcom wrocławskim) oraz nierespektowanie praw swoich panów, magistrat miasta Wrocław i Konrad Biały z Oleśnicy podjęli decyzję o zdobyciu twierdzy rycerza rabusia. W XVI w. do Wołczyna dotarła reformacja. W 1527 roku powołano w Brzezinkach pierwszego luterańskiego duchownego. Część ludności Wołczyna, Wierzbicy i Szymonkowa chodziła do kościoła katolickiego w Wołczynie, a część do kościoła protestanckiego w Brzezinkach. Postępy reformacji wpłynęły na zmniejszającą się liczbę katolików. Od 1564 roku kościół w Wołczynie przejęli protestanci. Od XVI w. w Wołczynie działały następujące cechy: prowadzących łaźnie miejskie, piekarzy, czerpaczy papieru, masarzy, tkaczy, szewców, krawców. Obok tych cechów istniał tak zwany “cech niemiecki”. Tworzyli go poszczególni rzemieślnicy, którzy nie byli członkami innych cechów. Należeli do niego ślusarze, kuśnierze, kołodzieje, stolarze, kowale, i farbiarze. Od 1518 roku mieszkańcy mieli prawo warzenia piwa. Każdy cech miał obowiązek przygotowania i uzbrojenia ludzi do obrony miasta. W zależności od liczebności członków cechu, wybierano odpowiednią liczbę ludzi, która była zorganizowana w bractwie strzeleckim. Zadaniem cechu był zakup sprzętu wojskowego: hełmu, miecza, muszkietu lub strzelby z bagnetem. Cechy dbały o przestrzeganie prawa milowego zakazującego prowadzenia działalności w obrębie jednej mili wokół miasta rzemieślnikom nienależącym do cechu. Burmistrz, radni, ławnicy urzędowali w ratuszu, który w XVII wieku stał na placu targowym. W nim odbywał się także wyszynk piwa. I połowa XVII w. to czas bardzo trudny dla miasta z powodu niszczącej wojny trzydziestoletniej. Grabieże wojsk, brak żywności, drożyzna, epidemie, pożary były wówczas powszechnymi zjawiskami. Do 1637 r. zdołano odbudować miasto i przywrócić porządek, jednak skutki wielkiego europejskiego konfliktu zbrojnego były odczuwane jeszcze długo. W końcu XVII w. w mieście wraz z pojawieniem się pierwszego lekarza, felczera, aptekarza rozwijało się uregulowane lecznictwo. Przed 1668 rokiem istniała w krainie wołczyńskiej tylko jedna szkoła, była to szkoła rektorialna w Wołczynie. W wieku szkolnym było wtedy 74 chłopców i 50 dziewcząt, lecz nie wszyscy byli objęci edukacją. Rektor sprawował także urząd kaznodziei, oprócz rektora nauczaniem zajmował się organista czyli kantor. W XVIII w. miasto miało również mistrza tańca, Bogumiła Gregora. Interesującym dokumentem dotyczącym historii miasta, a zwłaszcza codziennego życia mieszkańców jest “Statut i przepisy porządkowe miasta Wołczyn, 1722 rok” . Wynika z niego, że w niedziele i święta tańce były zabronione, w innych dniach mogły trwać do godz. dziewiątej wieczorem. Podczas kazań w niedzielę i święta piwiarnie i karczmy nie powinny były prowadzić wyszynku napojów alkoholowych. Rzemieślnicy nie powinni pracować w niedzielę ani zatrudniać w tych dniach innych osób. Nikt nie mógł poruszać się w mieście z otwartym ogniem, można to było czynić tylko z dobrymi latarniami. Bez wiedzy i zgody rady miejskiej nikt nie mógł przyjąć lokatora. Nieprzestrzeganie owych i wielu innych nakazów groziło karami pieniężnymi. Sesje w magistracie zwoływane były we wtorki i czwartki. Aby nie dopuścić do przyszłych sporów majątkowych, każdy wdowiec lub wdowa przed zawarciem nowego małżeństwa mieli zabezpieczyć swoim majątkiem byt dzieci z pierwszego związku. Lokalne prawo regulowało relacje międzyludzkie, sprawy porządkowe i chroniło ekonomiczne interesy mieszkańców przed konkurencją z zewnątrz. W 1777 roku dokonano inwentaryzacji miasta opisując zarówno budynki publiczne, jak i prywatne. Ze spisu wynikało m.in., że w mieście znajdował się drewniany ewangelicki kościół parafialny z wieżą kościelną z cegieł i drewna. W wieży były trzy dzwony i zegar miejski. W mieście znajdowało się wówczas więzienie, sąd, szpital, było 117 domów mieszkalnych, na środku placu targowego stał ratusz, a w nim karczma. Do miasta należał jeszcze las miejski i suszarnia lnu oraz pastwiska. Miasto miało swojego pastucha. Rada miejska składała się wówczas z czterech osób. W mieście powołano królewski urząd akcyzowy, celny, podatkowy i pocztowy. W Wołczynie znajdował się również punkt przeładunkowy towarów, którymi handlowano z Polską. W 1775 roku liczba mieszkańców wynosiła 737 chrześcijan i 68 Żydów. W 1782 roku 719 chrześcijan i 64 Żydów. W 1796 roku liczba mieszkańców wzrosła do 893. Następne stulecie było bardzo korzystne dla miasta, chociaż jego początki zapowiadały się jako trudne. Wojny napoleońskie i wielkie powodzie na Śląsku spowodowały drożyznę w całym regionie. XIX wiek przyniósł rozwój szkolnictwa, w Wołczynie powstało proseminarium dla dokształcania nauczycieli, szczególnie tych ze znajomością języka polskiego. W 1875 r. szkoły katolicka i ewangelicka zastały połączone w jedną placówkę. Liczba dzieci wynosiła 378, w tym chłopców 188 i dziewcząt 190. Z ogólnej liczby uczniów 293 było wyznania ewangelickiego, 36 katolickiego i 49 mojżeszowego. W 1912 roku zatrudniano dwunastu nauczycieli. Na początku XIX w. w związku z rozbudową cmentarza miejskiego zakupiono nową parcelę przy ulicy Byczyńskiej. Cmentarz miał charakter ewangelicki. Katolików chowano na cmentarzu w Bogacicy. Dopiero 12 kwietnia 1872 r. ustalono na posiedzeniu magistratu, iż cmentarz znajdujący się przy drodze Byczyńskiej, będzie cmentarzem komunalnym. W latach 1814-1816 wybrukowano wszystkie ulice, które dotychczas nie były utwardzone, oraz rynek. W 1871 roku został on ponownie przebrukowany, a w 1888 roku usunięto z rynku ostatni drewniany dom. W drugiej połowie XIX wieku nastąpił rozkwit miasta z uwagi na rewolucję przemysłową, rozwój transportu i powstanie nowych zakładów. 1 października 1868 r. uruchomiono biegnącą przez Wołczyn linię kolejową. Latem 1891 r. kupiec Fr. Maager z Wrocławia uruchomił przy ulicy Dworcowej mleczarnię parową. Produkty mleczarskie znalazły zbyt i uznanie w znacznej odległości od Wołczyna. W 1893 r. firma Malich i Muche wybudowała obok mleczarni fabrykę drożdży oraz gorzelnię. W 1894 r. zakłady te zostały znacznie powiększone, a duża liczba robotników znalazła tu zatrudnienie. W tym samym roku znana firma Gruschwitz z Nowej Soli n. Odrą odkupiła od miasta grunty leżące na południe od dworca kolejowego o obszarze ponad 26 ha i wybudowała tam roszarnię lnu. W 1895 r. funkcjonowały w mieście dwa tartaki parowe, młyn parowy, fabryka produkująca wyroby gliniane, zakład kołodziejski z napędem parowym, jeden browar parowy i jeden tradycyjny. Ponadto istniało jeszcze ok. 10 cechów różnych specjalności. Liczne zakłady przemysłowe przyczyniły się też do rozwoju handlu i wzrostu liczby ludności. Dochodowymi przedsiębiorstwami była poczta i kolej. W 1898 roku dochody poczty wynosiły 43093 marki. Natomiast kolej w ruchu osobowym osiągnęła dochód w wysokości 53501 marek, a w ruchu towarowym aż 219690 marek. Modernizacja handlu miejskiego spowodowała, że Wołczyn na wniosek sektora handlu został w 1898 r. podłączony do publicznych linii telefonicznych. Aby polepszyć wykorzystanie gruntów rolnych i nie dopuścić do corocznych powodzi wiosennych i jesiennych, przystąpiono do regulacji rzeki i melioracji gruntów. W ostatnim dziesięcioleciu XIX wieku powołano spółki melioracyjne. W 1895 r. utworzono Ochotniczą Straż Pożarną. Od tego czasu aż do okresu II wojny światowej nie zanotowano w mieście większych pożarów. W XIX wieku wraz ze wzrostem liczby ludności rosła także liczba katolików, zaszła więc konieczność założenia własnej parafii. Założycielem duszpasterstwa katolickiego był naczelnik poczty w Wołczynie Villain. 2 lipca 1857 r. duszpasterstwo przejął Leopold Nerlich, który w 1859 r. uzyskał zgodę od biskupa wrocławskiego na budowę kościoła. W latach 1859-1861 wybudowano świątynię w stylu neogotyckim, według planów budowniczego Alexisa Langera z Wrocławia, przez mistrza murarskiego Deditiusa. Jednym z czołowych darczyńców był Gottlieb Scholtyssek. Biskup Heinrich Foerster z Wrocławia poświęcił kościół 9 czerwca 1861 r. Proboszcz Nerlich wybudował także plebanię. Wszyscy wołczyńscy księża katoliccy pracujący do 1945 r. znali zarówno język polski, jak i niemiecki. Msze święte poranne odprawiano w języku polskim, a popołudniowe w niemieckim. Na prośbę proboszcza w święto św. Jadwigi Śląskiej 15 października 1864 r. do miasta przybyły siostry elżbietanki do ambulatoryjnej pielęgnacji chorych. Były to matka Maria Magdalena Reich, Maria Wiktoria Czerney i Maria Eugenia Pielok. Choć miasto liczyło tylko 750 katolików obok 2500 protestantów, siostry zostały przyjęte z radością. W 1896 r. poświęcono kamień węgielny pod budowę szpitala. Mieszkańcy Wołczyna składali ofiary pieniężne na jego budowę. Ks. proboszcz Cyran poświęcił szpital ku czci św. Józefa w 1897 r. Gdy w mieście wybuchła cholera w 1886 r. siostry z oddaniem pielęgnowały chorych, niestety dwie z nich zmarły. Szpital św. Józefa służył chorym do chwili jego zamknięcia w 2000 r., natomiast siostry Elżbietanki opuściły miasto w 2025 roku. W 1904 roku zarząd miasta postanowił wybudować gazownię w pobliżu przejazdu kolejowego. Już od 23 grudnia 1904 roku w mieście funkcjonowało gazowe oświetlenie ulic. W urzędach, instytucjach i domach prywatnych oświetlenie lampami naftowymi także zastąpiono gazowymi, a duża część mieszkańców zainstalowała sobie piece gazowe. Po 20 latach instalacje gazowe zastąpiono elektrycznymi. Na tym etapie rozwoju miasta poważnym zadaniem było zaopatrzenie mieszkańców w czystą wodę. W mieście było kilka studni o dobrej jakości wody, jednak miejski browar wodę do produkcji piwa pozyskiwał za pomocą małego wodociągu z rzeki wołczyńskiej. Z wody tej korzystały również gospodarstwa domowe i rolne. Woda ta była zanieczyszczona, więc często notowano przypadki zachorowań na tyfus. W związku z tym postanowiono wybudować przy ulicy prowadzącej do Kępna wieżę ciśnień, która zaopatrzyła wszystkich mieszkańców w czystą i dobrą wodę. Studnie zasilające wieżę ciśnień w wodę były tak wydajne, że wody nie brakowało nawet w okresach suszy. Tylko raz, podczas srogiej zimy w roku 1928/29, kiedy temperatura spadła poniżej 30oC, woda zamarzła w rurach przebiegających pod ulicami. W 1904 roku oddano do eksploatacji ubojnię zwierząt, wybudowaną przy szosie prowadzącej do Gierałcic. Wykonawcą tej inwestycji był cech rzeźniczy. Ważnym źródłem dochodów dla miasta był las miejski, gdzie znajdowały się pokłady torfu. Związek weteranów wojennych miał tam swoją strzelnicę. Od południowej strony lasu administracja miasta zleciła wykonanie boiska sportowego, gdzie odbywały się różnego rodzaju imprezy sportowe i festyny. W 1912 r. otwarto obszerny, dobrze wyposażony szpital miejski znajdujący się przy dzisiejszej ulicy Namysłowskiej. Administrację i pielęgnowanie chorych powierzono diakonisom ze szpitala “Bethanien” z Kluczborka. I wojna światowa przyniosła niektórym gałęziom przemysłowym więcej zamówień i pracy, innym natomiast przyniosła negatywne skutki. Zaopatrzenie w żywność w latach 1916 i 1917 napotkało wielkie trudności. Większość artykułów rozdzielano na kartki, a ceny pozostałych były bardzo wysokie. W szkołach skrócono lekcje, a zimą z uwagi na brak węgla, szkoły zostały na dłuższy czas zamknięte. Był to czas uaktywnienia się organizacji kobiecych zajmujących się działalnością charytatywną. Traktat wersalski postanawiał, że o przynależności Górnego Śląska zdecyduje plebiscyt mieszkańców, dlatego 6 lutego 1920 r. do Wołczyna wkroczył oddział 120 Francuzów pod dowództwem Bazalsa. Pojedyncze osoby, opowiadające się za Polską, kontaktowały się z francuskimi oficerami. Pozostała ludność była powściągliwa w stosunku do nich. Francuzi zakazali wydawania „Gazety Wołczyńskiej” ukazującej się w języku niemieckim. Utworzono specjalną policję nadzorującą przeprowadzenie referendum i miejski komisariat plebiscytowy. 20 marca 1921 r. przystąpiono do głosowania. Na ogólną liczbę 2689 uprawnionych do głosowania, 2655 głosów było za Niemcami, a tylko 34 głosy za Polską. W czasie III Powstania Śląskiego w 1921 r. na terenie powiatu kluczborskiego Niemcy utworzyli formacje samoobrony, Wołczyn nie był objęty działaniami wojennymi. Okres powojenny po podziale Śląska przyniósł poważny uszczerbek w dotychczasowych powiązaniach handlowych i produkcyjnych. W związku z nową granicą trasa Lubliniec - Tarnowskie Góry – Kluczbork – Wołczyn - Wrocław straciła swoją dotychczasową funkcję ruchu pośpiesznego i stała się trasą lokalną. Kryzys gospodarki światowej, niemieckiej oraz zerwanie dotychczasowych powiązań gospodarczych przyczyniły się do wzrostu bezrobocia i obniżenia stopy życiowej na obszarze Wołczyna. Z czasem sytuacja zaczęła się stopniowo poprawiać. W końcu roku 1931 przystąpiono do budowy nowej szkoły. W przededniu wybuchu wojny w 1939 r. miasto liczyło 3899 mieszkańców. Ważną grupę etniczną w mieście stanowili Żydzi, obecni tu od czasów wojen śląskich w XVIII w. Byli przeważnie posiadaczami lub dzierżawcami karczm. Zgrupowani we własnej gminie wyznaniowej mieli synagogę przy ulicy Zamkowej (dzisiaj Kościelna), szkołę oraz cmentarz przy szosie Byczyńskiej. W połowie XIX w. w Wołczynie mieszkało 160 Żydów (11% ogółu mieszkańców). Według spisu ludności z 1925 roku było ich 107, a w 1932 r. już tylko 80. W owym czasie przewodniczącym gminy był Bruno Ehmann, jego zastępcami Georg Lange i Hermann Lewkowitz. Rabinat sprawował gościnnie rabin Feinberg ze Strzelec Opolskich. Początek ekscesów antysemickich nastąpił w 1932 r., kiedy to narodowi socjaliści wrzucili granat ręczny do żydowskiego sklepu. Akcję bojkotu antyżydowskiego w Wołczynie przeprowadzono – podobnie jak w całych Niemczech – w sobotę 1 kwietnia 1933 roku. Na wołczyńskim ratuszu wywieszono tego dnia listę sklepów i przedsiębiorstw żydowskich podlegających bojkotowi. Podczas nocy kryształowej (z 9 na 10 listopada 1938 r.) w Wołczynie naziści spalili synagogę i zdemolowali liczne domy oraz sklepy żydowskie. Po pogromie nasiliła się emigracja. W 1938 r. w mieście mieszkało 70 Żydów, w 1942 r. już tylko 7. Ich los nie jest znany. Podczas II wojny światowej na terenie miasta istniały dwa obozy pracy przymusowej, m. in. dla Polaków i Czechów. W styczniu 1945 r. do Wołczyna wkroczyły wojska sowieckie – 95 dywizja piechoty gwardii. Na mocy postanowień jałtańsko-poczdamskich ludność niemiecka miała zostać wysiedlona, tymczasem znaczna część dotychczasowych mieszkańców zdołała ewakuować się jeszcze przed nadejściem Armii Czerwonej. W mieście osiedlili się Polacy zmuszeni do opuszczenia Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej, wśród nich było wielu mieszkańców z okolic Rokitna na Wołyniu, województwa lwowskiego, stanisławowskiego, Podola. Oczywiście przybywali również Polacy z innych części Polski, ale to przed Kresowianami stanęły największe wyzwania. Ich dawne społeczności lokalne przestały istnieć, a oni sami znaleźli się na terenie nasyconym zupełnie inną kulturą. Na początku na tzw. Ziemiach Odzyskanych wszędzie ustanowiono radziecką wojskową administrację okupacyjną w postaci komendantur wojennych, posiadających pełnię władzy, także w odniesieniu do ludności cywilnej. Sowieci nagminnie dopuszczali się rabunków i różnych form przemocy nie tylko wobec autochtonów, ale i ludności napływowej. W Wołczynie pijani czerwonoarmiści byli sprawcami pożaru, wywoływali burdy, w wyniku których kilku z nich straciło życie. Według wspomnień mieszkańców miasta, podstawową „walutą”, za którą nabywali od Rosjan poniemieckie sprzęty do domów, był alkohol. To skutkowało produkcją samogonu i sprzyjało rozwojowi alkoholizmu. Część majątku miasta, w tym mienie przedwojennych mieszkańców, została przez Sowietów wywieziona. Nowi mieszkańcy stopniowo uruchomiali dotychczasowe zakłady i tworzyli nowe. Do najważniejszych należały OZPL "Linopłyt", Śląska Fabryka Drożdży "Polmos", huta szkła "Vitrum", tartak należący do OPPD, Państwowy Ośrodek Maszynowy, mleczarnia, Gminna Spółdzielnia Samopomoc Chłopska, Kombinat Państwowych Gospodarstw Rolnych, Bank Spółdzielczy. Pilnym zadaniem było zapewnienie dostawy prądu, wody, gazu, uruchomienie kolei, zorganizowanie polskiej oświaty, służby zdrowia, zapewnienie ludności podstawowego zaopatrzenia. W 1948 r. do Wołczyna przybyli zakonnicy z zakonu kapucynów, a pierwszym administratorem parafii został o. Seweryn Władysław Krypel. Chociaż były to mroczne stalinowskie czasy, życie powoli normalizowało się, na ile było to możliwe w warunkach totalitarnego państwa. Emanacją tego procesu były rozrywki: kręgle (dawna biblioteka), potańcówki, występy artystyczne w muszli koncertowej, amatorskie zespoły muzyczne, teatralne, zabawy zakładowe, kino, sport. W 1956 r. (okres odwilży, powstania węgierskiego) trzej mieszkańcy Wołczyna zburzyli gipsowe figury czerwonoarmistów stojące w rynku, na cokole dawnego pomnika niemieckiego. Za zniszczenie symbolu ZSRR kary na szczęście były stosunkowo nieduże – od pół do roku więzienia. W 1968 r. na postumencie stanął żołnierz sowiecki i polski. Ten symbol wymuszonego braterstwa usunięto po 1989 r. Wizytówką miasta w latach sześćdziesiątych był zespół „Koty”, a w 1980 r. powstał istniejący do dziś zespół ludowy „Modrzewiacy”. Z czasem zasadniczej zmianie ulegał układ przestrzenny miasta. Wybudowane zostały spółdzielcze i zakładowe bloki mieszkalne, przedszkole, nowa szkoła (SP nr 2), żłobek, nowy dom kultury. Kolejne istotne zmiany w wyglądzie miasta nastąpiły po upadku komunizmu. Przy ulicy Rzecznej wybudowano nowoczesne gimnazjum (dziś szkoła podstawowa i liceum) z halą sportową, a przy nim kompleks rekreacyjno-sportowy. Przy ul. Sienkiewicza powstały tężnie, plac zabaw, nad Strumieniem Wołczyńskim deptak spacerowy. W panoramę miasta wrosły dyskonty handlowe. Transformacja ustrojowa zapoczątkowana w 1989 r. przywróciła swobody obywatelskie, demokratycznie wybierany samorząd, ale spowodowała niestety upadek wielu zakładów w mieście i gminie, wysokie bezrobocie, a w konsekwencji emigrację mieszkańców, zwłaszcza młodych ludzi, do dużych ośrodków miejskich i za granicę. Chociaż z czasem nastąpiła poprawa sytuacji ekonomicznej, proces depopulacji nie został dotychczas zahamowany. Opracowanie: Beata Kwiatoń-Czernik & Lesław Czernik